Obudził się.
-Cześć- odwzajemniłam jego uśmiech
-Hej. Dobrze się spało?
-Z tobą najlepiej
-Co miałeś wczoraj na myśli gdy powiedziałeś ''jesteś moja''
-Nikt mi cię nie zabierze,będziemy ze sobą do końca życia
-To chyba za szybko żeby układać plany na całe życie, nie myślisz?
-Ja wiem że tak będzie, kocham cię Nicole
Serce mi zadrżało. On naprawdę mnie kocha!
-Ja cię też kocham- W końcu mu to powiedziałam!
Nic. Cisza. Znowu ta cholerna cisza! Jak ja jej nie nawidzę!
Wstałam z łóżka. Po chwili złapał mnie za nadgarstek i mocno przyciągnął do siebie.Już byłam w jego ramionach. Oooo tak. Tego mi było trzeba.Leżeliśmy tak przez jakieś pół godziny wtuleni w siebie.
Dopiero sobie uświadomiłam że muszę iść do pracy. Zaczęłam wciągać na siebie ciuchy.
-Po co idziesz do pracy? Będę cię utrzymywał.
-Harry.. ja nie chce ci sprawiać problemu z pieniędzmi
-Mam ich dość, żeby nas utrzymać
-.....
-A jeśli będę cię utrzymywał a ty będziesz... na przykład przygotowywała mi jedzenie,prała itp.?
-Niech ci będzie
-No więc teraz chcę kanapeczki- uśmiechnął się. Pocałowałam go w policzek i zabrałam się za robienie kanapek.To całkiem fajna praca.Stałam przy blacie krojąc pomidory.Objął mnie w pasie, obrócił i skradł całusa.Sprytny jest.Podałam kanapki na stół.Od razu zaczęliśmy je jeść.Gdy skończyliśmy jeść śniadanie Harry mruknął:
-Jedziesz ze mną, nauczę cie strzelać, ubierz się w rzeczy które ci kupiłem. Są na górze.
Udałam się na górę w celu przebrania.
Chciałam się ubrać. Nie założyłam jeszcze góry, i poczułam oddech na szyi.To był Harry.
-Proszę cie wyjdź stąd!
-Nie bój się, nie skrzywdzę cię. - odrzekł i objął.-możemy już jechać?
-Jeszcze się nie ubrałam-Harry wziął moją bluzkę i wciągnął na mnie.
-Teraz możemy?
-Teraz tak-Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w czoło.
Pojechaliśmy do tego ''gangu''. Nie byli zadowoleni z mojego przyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz