sobota, 30 listopada 2013

Roździał 6

Dedyk dla Gabriela Lewandowska <3


Szedłem do Lou jakieś 15 minut. Znalazłem się przed jego drzwiami, zadzwoniłem. Otworzył
-W końcu jesteś!-Lou powitał mnie i zaprosił do środka.
Wszedłem. Cała ekipa siedziała na kanapie i rozkoszowała się zimną Whisky. Na mnie też czekała jedna ze szklanek.
-cze!
-Hej Harry!
Usiadłem na kanapie, wziąłem whisky i jednym tchem wypiłem całą.
-Jaki plan?
-Znasz Johnego Steffana? To milioner, nawet miliarder. W sobotę idzie na otwarcie muzeum więc nie będzie go prawie cały dzień. Wiecie co dalej.
-Zrozumiałem- odparł Harry
Lou i Niall poszedł po następne Whisky. Zostałem z Zaynem i Liamem.

***
Obudziłem się w moim łóżku koło Nicole. Jak? Wtuliłem się w nią. Nie chciałem jej budzić. Prześlizgnąłem się i zszedłem na dół do kuchni. Próbowałem sobie przypomnieć wczorajszy wieczór. 
-Nic nie pamiętam-westchnąłem robiąc kawę. 
Kroki na schodach. Nicole schodzi. Nie odezwała się do mnie.O co jej chodzi? Próbowałem nie pytać o to 

-Jak się spało?-zacząłem rozmowę
Przyjrzała się mojej osobie
-Nie najgorzej
-Wyjdziemy dziś do La Manche?
-Nie mam się w co ubrać
-Na górze czekają ubrania, idź zobacz
-Zaraz pójdę-poszła zrobić sobie kawę
Przeszedłem do salonu i położyłem się na sofie.Włączyłem mecz i rozkoszowałem się kawą.

***
Oczami Nicole

Ubrałam się w rzeczy które wybrał dla mnie Harry. W sumie nawet nie takie złe. http://ivvi.pl/wp-content/uploads/2013/10/minia.jpg

Zeszłam na dół. Harry tak słodko spał. Nie chciałam go budzić.Poszłam do pobliskiego sklepu po coś na obiad.Może zrobię skrzydełka w miodzie? Tak, Harry je uwielbia. Gdy szłam do kasy dwóch mężczyzn zwróciło moją uwagę. Jeden z nich trzymał moje zdjęcie.


<3

wtorek, 19 listopada 2013

Roździał 5


Dedyk dla Mika425, czyli mojej Werci <33
Miłego czytania ;3

-Po co nam ona?
-Zabieram ją na strzelnicę
-Dobra, ale później musimy obgadać ten plan, ty wiesz jaki.
-Ok. Ale to później.
Poszliśmy na strzelnicę. Przyznam trochę się bałam, Harry pokazał mi jak się strzela. Wycelowałam, pociągłam za spust, i rozległo się wielkie Buuumm. Hmm to w sumie łatwe. Uśmiechnęłam się do Harrego.
-Dobrze mi poszło?
-Przyznam, myślałem że będzie gorzej.
-To mój pierwszy raz.Mógłbyś docenić że się staram.-mruknęłam
-No ok, ok Było.. super
-To chciałam usłyszeć.
Postrzelaliśmy jeszcze chwilę, i udaliśmy się do domu. Poszłam wziąć długą relaksującą kąpiel. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Oczywiście, że Harry musiał mi przeszkodzić. 
-Mogę wejść?
-Czekaj.- owinęłam się w ręcznik-Teraz tak
Wszedł do łazienki. Pocałował mnie w czoło i wziął piankę do golenia.Teraz dopiero zobaczyłam że ma dosyć mocny zarost.
-Idę na górę!-udałam się schodami na piętro
***Oczami Harrego***

Nakładałem piankę do golenia, przejechałem pierwszy raz po twarzy w miękkiej piance. 
-O kur*a zaciąłem się.
Po chwili pianka zrobiła się trochę czerwona. Dokończyłem golenie i spłukałem zimną wodą piankę.
-No tak, rana jest.-wziąłem plaster i nakleiłem na przejechane miejsce.
Ubrałem się, poszedłem do lodówki po piwo. Usiadłem na kanapie, włączyłem mecz: Arsenal vs Bayern Hof
Coś dla mnie.Wziąłem łyk piwa i oglądałem w skupieniu mecz. 
-Z tego co widzę to nasi przegrywają-mruknąłem - może jeszcze się coś zmieni
kolejne piwo zostało przeze mnie otworzone.
Poszedłem do toalety się wypróżnić. 
-Chyba za dużo wypiłem tego piwa.
Rzeczywiście na stole widniały 3 opróżnione puszki po piwie.
-Ciekawe co robi moja Nicole
Poszedłem na górę. Leżała w łóżku, skupiając się na czytanej przez nią książkę.
-Co to za bajka?
-Bardzo śmieszne. To Romeo i Julia, uwielbiam tą książkę.
Wróciła do czytania tej badziewnej książki dla dziewczynek. Zeszedłem na dół i poczułem wibracje w telefonie. To Louis.
-Idziesz do nas? Mamy spotkanie.
-Zaraz będę.
Schował telefon do kieszeni, wziął klucze i jak najciszej wyszedł z domu.


Przepraszam że na razie są takie krótkie ale mam mało czasu + Dedykowany był roździał dla Weroniki <33

poniedziałek, 18 listopada 2013

Roździał 4

Tak, to prawda. Zakochałam się w nim. W jego charakterze, zabójczych loczkach,które mogłabym owijać sobie wokół palca codziennie. I w jego pięknych szmaragdowych oczach,które sprawiały że tak słodko wyglądał.Ale na razie mu tego nie powiem..
Obudził się.
-Cześć- odwzajemniłam jego uśmiech
-Hej. Dobrze się spało?
-Z tobą najlepiej
-Co miałeś wczoraj na myśli gdy powiedziałeś ''jesteś moja''
-Nikt mi cię nie zabierze,będziemy ze sobą do końca życia
-To chyba za szybko żeby układać plany na całe życie, nie myślisz?
-Ja wiem że tak będzie, kocham cię Nicole
Serce mi zadrżało. On naprawdę mnie kocha!
-Ja cię też kocham- W końcu mu to powiedziałam!
Nic. Cisza. Znowu ta cholerna cisza! Jak ja jej nie nawidzę!
Wstałam z łóżka. Po chwili złapał mnie za nadgarstek i mocno przyciągnął do siebie.Już byłam w jego ramionach.  Oooo tak. Tego mi było trzeba.Leżeliśmy tak przez jakieś pół godziny wtuleni w siebie.
Dopiero sobie uświadomiłam że muszę iść do pracy. Zaczęłam wciągać na siebie ciuchy.
-Po co idziesz do pracy? Będę cię utrzymywał.
-Harry.. ja nie chce ci sprawiać problemu z pieniędzmi
-Mam ich dość, żeby nas utrzymać
-.....
-A jeśli będę cię utrzymywał a ty będziesz... na przykład przygotowywała mi jedzenie,prała itp.?
-Niech ci będzie
-No więc teraz chcę kanapeczki- uśmiechnął się. Pocałowałam go w policzek i zabrałam się za robienie kanapek.To całkiem fajna praca.Stałam przy blacie krojąc pomidory.Objął mnie w pasie, obrócił i skradł całusa.Sprytny jest.Podałam kanapki na stół.Od razu zaczęliśmy je jeść.Gdy skończyliśmy jeść śniadanie Harry mruknął:
-Jedziesz ze mną, nauczę cie strzelać, ubierz się w rzeczy które ci kupiłem. Są na górze.
Udałam się na górę w celu przebrania.




Chciałam się ubrać. Nie założyłam jeszcze góry, i poczułam oddech na szyi.To był Harry.
-Proszę cie wyjdź stąd!
-Nie bój się, nie skrzywdzę cię. - odrzekł i objął.-możemy już jechać?
-Jeszcze się nie ubrałam-Harry wziął moją bluzkę i wciągnął na mnie.
-Teraz możemy?
-Teraz tak-Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w czoło.
Pojechaliśmy do tego ''gangu''. Nie byli zadowoleni z mojego przyjścia.






niedziela, 17 listopada 2013

Roździał 3

-Czy to?
-Tak,to moi wspólnicy Zayn, Niall, Louis, Liam.Coś jeszcze chcesz wiedzieć?-Zadrwił ze mnie
-Na razie wystarczy
Usiedliśmy wokół wielkiego stołu
-Na co mnie trzymacie? Też będę należeć do tego ''gangu''?
-Masz jakąś rodzinę?-Blondyn zapytał
-Nie. Rodzice zginęli w wypadku samochodowym
-No to będziesz mieszkać z Harrym
-Mam 19 lat! Umiem się sobą zająć - wkurzona udałam się do wyjścia
Harry pobiegł za mną
-Jak chcesz możemy wracać do domu
-Mojego?
-Na razie będziesz musiała zostać w naszym
-Co to znaczy ''naszym''
-Od teraz jesteś moja. Wczoraj zakochałem się w tobie. Zauważyłem że odwzajemniłaś uczucie.będziemy razem do końca życia.
-Chyba cię coś boli
-Ty! Będziesz się mnie słuchać albo
-Albo?-Przerwałam mu
-Będę musiał cię zabić
Cisza. Jechaliśmy do ''naszego'' domu w ciszy.Jak ja jej nienawidziłam.
Wysiedliśmy, poszłam na górę położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać.
Poczułam jak Harry kładzie się koło mnie. Nie przeszkadzało mi to, wtuliłam się w jego tors i tak zasnęliśmy.

Rano obudziłam się pierwsza. Postanowiłam że nie będę go budzić więc leżałam wtulona w niego.Bawiłam się loczkami Harrego. Wygląda tak słodko gdy śpi.Chyba się w nim zakochałam.


Ze względu że dzisiaj dodałam 3 roździały następny pojawi się w poniedziałek ;) / Mrs.Tomlinson


Roździał 2

Czułam jego oddech na szyi, to jeden z nich. Tak cholernie się bałam.
-Co ty tu jeszcze robisz? Powinno cię tu nie być!- Krzyknął jeden z nich
-Teraz powiesz mi gdzie jest kasa, dobrze?- Szepnął do mnie ten, który obejmował mnie w talii i przystawił broń do skroni
-W lewo kod to ****-Puścił mnie
-Grzeczna dziewczynka
Reszta bandytów poszła tam gdzie powiedziałam, lecz ten sam ciągle koło mnie stał
-Podobasz mi się, słuchasz mnie..Może jednak cię nie zabije
Serce przyśpieszyło mi.Nie wiedziałam co się dzieje.Mają mnie zabić? 
Próbowałam się wywiązać z jego objęć, lecz to nic nie dało.Dobry jest w te gierki.
-Hazza mamy już wszystko możemy się zwijać- Aha, czyli ten co mnie trzyma to Hazza. Fajnie wiedzieć.
-Zastanawiam się co z nią
-Bierz ją. Jeszcze pójdzie na policję, ja nie chce żeby mnie gliny ścigały.
-Dobra zwijamy się,bierzcie wszystko i wychodzimy
Hazza, jako jedyny zdjął kominiarkę i pokazał swoje oblicze. Był bardzo przystojny, miał zabójcze loczki od których nie mogłam oderwać wzroku i szmaragdowe oczy, które wyglądały prze słodko
Hazza przerzucił mnie przez ramię i szedł jakby nigdy nic za chłopakami. W końcu zasnęłam. 
-Co? Gdzie ja jestem?- wybudzona wstałam z jakiegoś łóżka. 
-Hej, pamiętasz mnie?tak wogóle jestem Harry-Uśmiechnął się do mnie oczekując odpowiedzi
-Nicole. Gdzie ja jestem?
-U mnie- Nalał mi kawy do kubka i podał go do ręki
-Czemu mnie po prostu nie puściliście?
-Bo za dużo wiesz
-Nie wygadam. Obiecuję
-obiecanki cacanki -odwzajemniłam jego uśmiech
Ten Harry jest nawet fajny.
-Szykuj się, zaraz jedziemy
-Mogę wiedzieć gdzie?
-Nie możesz, idź się ubierz się w rzeczy na górze,które ci kupiłem.Tylko szybko.
Dopiero teraz zobaczyłam że jestem w samej bieliźnie. Omg!
-Rozebrałeś mnie?-zapytałam wkurzona
-Miałaś spać w obcisłej spódniczce? Poza tym miałem fajne widoki.
-Dureń!-Krzyknęłam na niego i poszłam na górę.ubrałam się w http://csimg.webkupiec.pl/srv/PL/000004781081946431/T/340x340/C/FFFFFF/url/sukienka-134-czarny.jpg Muszę przyznać,ma dobry gust.Zeszłam na dół, on czekał już na mnie.
-Ładnie wyglądasz
-Możemy już iść?
-Panie przodem- Przepuścił mnie w dzrzwiach.Jaki dżentelmen
Na parkingu stało chyba z 15 aut. Pojechaliśmyhttp://ocdn.eu/images/pulscms/ZjA7MDMsMmU0LDAsMSwx/fb9b1998fe72bd69d03b9b7120e3fa12.jpg Ciekawe ile on ma kasy.
Stanęliśmy przed jakimś wieżowcem. Kazał mi wysiąść. Pojechaliśmy windą na przedostanie piętro.Tam czekała czwórka chłopaków. Skądś ich znam.



Roździał 1

Cisza!-nauczycielka wydarła się po skończonym temacie
2 minuty do dzwonka-Byłam tak szczęśliwa, że już koniec szkoły, ostatni dzień, ostatnie minuty mnie dzieliły od wymarzonych wa...
Nie  zdążyłam dokończyć a w sali rozbrzmiał się dzwonek.
Dobra, szkoła zaliczona, został ostatni dzień w tej głupiej pracy.Nie mogłam się odezwać słowem bo bym od razu wyleciała. Tak, to była praca w banku.Byłam tak jakby roznosicielką kawy.
Dobrze że to już ostatni dzień- prychnęłam gdy stawiałam na stół kolejną,zrobioną przeze mnie kawę.
Usiadłam na fotelu, gdyż nikt  na razie  nie chciał kawy. Podeszła do mnie jedna z osób stojących za kasą:
-hej!  idę teraz wydrukować papiery dla szefa więc mogłabyś na 20 minut stanąć za kasą?
-na 20 minut mogę się zgodzić - odparłam i poszłam na stanowisko
Przytulnie tu- zapatrzałam się w mięciutki fotel, usiadłam i odpłynęłam.-O tak, tego mi było trzeba
Rozejrzałam się wokół sali. Gdzie się podziali wszyscy ludzie? Zostałam sama w sali.-Dobra, zaraz ta dziewczyna z kasy przyjdzie i powie mi o co chodzi.
Czekałam cierpliwie na fotelu. Nie minęło 10 minut a ktoś wszedł przez tylne drzwi.Chciałam już opieprzyć tą dziewczynę że nic mi nie powiedziała, ale zamiast dziewczyny spotkałam czwórkę osób w kominiarkach. Nie byli zadowoleni z mojej obecności.Po chwili ktoś od tyłu owinął mnie wokół talii