niedziela, 17 listopada 2013

Roździał 2

Czułam jego oddech na szyi, to jeden z nich. Tak cholernie się bałam.
-Co ty tu jeszcze robisz? Powinno cię tu nie być!- Krzyknął jeden z nich
-Teraz powiesz mi gdzie jest kasa, dobrze?- Szepnął do mnie ten, który obejmował mnie w talii i przystawił broń do skroni
-W lewo kod to ****-Puścił mnie
-Grzeczna dziewczynka
Reszta bandytów poszła tam gdzie powiedziałam, lecz ten sam ciągle koło mnie stał
-Podobasz mi się, słuchasz mnie..Może jednak cię nie zabije
Serce przyśpieszyło mi.Nie wiedziałam co się dzieje.Mają mnie zabić? 
Próbowałam się wywiązać z jego objęć, lecz to nic nie dało.Dobry jest w te gierki.
-Hazza mamy już wszystko możemy się zwijać- Aha, czyli ten co mnie trzyma to Hazza. Fajnie wiedzieć.
-Zastanawiam się co z nią
-Bierz ją. Jeszcze pójdzie na policję, ja nie chce żeby mnie gliny ścigały.
-Dobra zwijamy się,bierzcie wszystko i wychodzimy
Hazza, jako jedyny zdjął kominiarkę i pokazał swoje oblicze. Był bardzo przystojny, miał zabójcze loczki od których nie mogłam oderwać wzroku i szmaragdowe oczy, które wyglądały prze słodko
Hazza przerzucił mnie przez ramię i szedł jakby nigdy nic za chłopakami. W końcu zasnęłam. 
-Co? Gdzie ja jestem?- wybudzona wstałam z jakiegoś łóżka. 
-Hej, pamiętasz mnie?tak wogóle jestem Harry-Uśmiechnął się do mnie oczekując odpowiedzi
-Nicole. Gdzie ja jestem?
-U mnie- Nalał mi kawy do kubka i podał go do ręki
-Czemu mnie po prostu nie puściliście?
-Bo za dużo wiesz
-Nie wygadam. Obiecuję
-obiecanki cacanki -odwzajemniłam jego uśmiech
Ten Harry jest nawet fajny.
-Szykuj się, zaraz jedziemy
-Mogę wiedzieć gdzie?
-Nie możesz, idź się ubierz się w rzeczy na górze,które ci kupiłem.Tylko szybko.
Dopiero teraz zobaczyłam że jestem w samej bieliźnie. Omg!
-Rozebrałeś mnie?-zapytałam wkurzona
-Miałaś spać w obcisłej spódniczce? Poza tym miałem fajne widoki.
-Dureń!-Krzyknęłam na niego i poszłam na górę.ubrałam się w http://csimg.webkupiec.pl/srv/PL/000004781081946431/T/340x340/C/FFFFFF/url/sukienka-134-czarny.jpg Muszę przyznać,ma dobry gust.Zeszłam na dół, on czekał już na mnie.
-Ładnie wyglądasz
-Możemy już iść?
-Panie przodem- Przepuścił mnie w dzrzwiach.Jaki dżentelmen
Na parkingu stało chyba z 15 aut. Pojechaliśmyhttp://ocdn.eu/images/pulscms/ZjA7MDMsMmU0LDAsMSwx/fb9b1998fe72bd69d03b9b7120e3fa12.jpg Ciekawe ile on ma kasy.
Stanęliśmy przed jakimś wieżowcem. Kazał mi wysiąść. Pojechaliśmy windą na przedostanie piętro.Tam czekała czwórka chłopaków. Skądś ich znam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz