poniedziałek, 30 grudnia 2013

Roździał 8

-Nie ważne, musimy stąd uciekać przeprowadzić się, to jedyne rozwiązanie-w jego oczach było widać łzy
-Dobrze, ale dokąd?
-Jeszcze dzisiaj wynajmę samolot, jutro masz być spakowana. Za 3 dni  lecimy.
-GDZIE?!
-Niespodzianka
-Jak ja cię nienawidzę-poszłam na górę i zaczęłam się pakować.
Nie zajęło mi to dużo czasu bo wszystkie rzeczy zostały w MOIM domu, po 20 minutach byłam spakowana. Usiadłam na walizce i myślałam gdzie pojedziemy. Zamknęłam oczy, marzyły mi się Hawaje. Poczułam coś na ustach. Harry. Nie przeszkadzało mi to. Otworzyłam oczy i mocno go przytuliłam. Poszedł włączyć laptopa, chciał kupić bilety. Pobiegłam do łazienki ogarnąć się. Jedno nieszczęście. Rozczesywałam włosy, zadzwonił telefon. Nieznany numer.

Nie odbiorę, to mogą być ci mężczyźni. Odłożyłam telefon i wróciłam do czesania włosów. Zrobiłam sobie  Koka. Podkreśliłam oczy. Ubrałam się w Jakieś tam ciuchy o Hazzy. Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie herbatę, przeszłam do salonu, wyłożyłam się na kanapie. Leciał jakiś program, o zdrowym odżywianiu. W sumie przydało by się trochę schudnąć, w ostatnim czasie trochę tłuszczu mi się zgromadziło. Dziewczyna w programie wykonywała ćwiczenia, Nicole próbowała je powtarzać. Z każdym dawała sobie radę.
Po około 20 minutach odpoczywała na kanapie. Ze zmęczenia usnęła.
***
Harry kupił bilety na Majorkę. Myślał że jej się spodoba. Wynajął hotel na miesiąc, i zaczął szukać domu. Spodobała mu się Willa przy plaży. Była do sprzedania, więc Harry nie patrząc na cenę kupił ją. Wyjął walizkę i zaczął się pakować. Spakował jakieś ciuchy, laptopa, dokumenty itp. Lot był za 3 dni, a musiał jeszcze sprzedać to mieszkanie. Wystawił je wcześniej na aukcje. Miał nadzieję, że ktoś się po nie zgłosi.

sobota, 14 grudnia 2013

Roździał 7

Założyłam kaptur żeby mnie nie zauważyli. Czułam się dziwnie. Czemu oni mnie śledzili? W tym momencie zadzwonił Harry. Jeden z nich popatrzył się na mnie. Już wie, że to ja jestem tą ze zdjęcia.        Odrzuciłam połączenie żeby nie wzbudzać większych podejrzeń.Postanowiłam że pójdę trochę szybciej do kasy. Oni szli za mną. Szłam jeszcze szybciej, lecz nie ustawali. Czego oni ode mnie chcą? Odeszłam od kasy i udałam się w stronę wyjścia. Dobrze że od domu dzieliło mnie jakieś 10 minut. Biegłam ile sił w nogach, ale oni byli wciąż za mną. Harry ponownie zadzwonił, odrzuciłam połączenie i biegłam dalej. Byłam już na szczęście przed domem. 

Otworzyłam furtkę, weszłam do domu, Harry trochę wkurzony siedział na kanapie. Gwałtownie wstał.
-Gdzie ty ku*wa byłaś się pytam!
-Jakiś facet miał moje zdjęcie! Gdy wracałam do domu to mnie śledzili!

Harry usiadł na kanapie, zakrył twarz i przeklinał po cichu. Podeszłam i opatuliłam go swoimi rękoma. Widziałam jak płakał. W sumie chyba pierwszy raz. Po chwili zaczął:
-Znaleźli cię, teraz już nic nie zrobimy..
-Kto, kto mnie znalazł?
-. . . . .
-Harry! Kto mnie znalazł!
  
Podobało się?

Przepraszam że ta długo nie pisałam ale mam szkołę. Postaram się dodawać częściej roździały. ;D